Zimny
wiatr rozwiewał jej włosy. Chwilę temu pożegnała się ze swoim kolegą, odebrała
pieniądze i działkę kokainy, której tak bardzo potrzebowała. Jednak nie wracała
jeszcze do ciemnego pokoju w starej kamienicy, który zwykła nazywać norą. Miała
się spotkać z jeszcze jedną osobą.
Był początek kwietnia, wiosna jeszcze
na dobre nie zagościła w jej rodzinnym mieście i mimo optymistycznej prognozy
pogody, którą słyszała dzisiaj w radiu, nic nie wskazywało na to, by do końca
tego tygodnia miało się to zmienić. Noce dalej pozostawały chłodne, a dziewczyna
nie kupiła sobie nowej kurtki w nadziei, że stara, zimowa jej wystarczy. Jednak
ona była zbyt dziurawa, żeby ją okryć chociaż po części. Ze złością naciągnęła
wełnianą czapkę na uszy i szła dalej.
Miejscem spotkania miało być ostatnie
piętro opuszczonej fabryki. Zawsze wybierał jakieś dziwne miejsca, ale nie
miała mu tego za złe. Był dziwnym i nieco tajemniczym człowiekiem i to jej się
w nim podobało. Był tak nieludzki i doskonały, że mogła zrobić dla niego
wszystko. Ale on nic od niej nie chciał, z wyjątkiem dyskrecji i cotygodniowych
spotkań.
Jak go poznała? Przez przypadek. W
sklepie wyleciała jej z kieszeni puszka z jakimiś rybami- to zdarzyło jej się
pierwszy raz, byłaby skończona, gdyby przyłapali ją na kradzieży. On podszedł
do niej szybko i przytulił ją od tyłu, kopiąc puszkę pod półkę. Była mu wtedy
dozgonnie wdzięczna. Zaproponował jej spotkanie w ramach rekompensaty. Poszli
do parku i tak zaczęła się ich znajomość.
Nie mówił dużo o sobie. Chciał za to
wiedzieć jak najwięcej o niej i o jej kolegach. O nim wiedziała tylko tyle, że
był kiedyś pływakiem, ale uszkodził sobie prawe ramię tak, że nie może już
uprawiać sportu. Dowiedziała się też, że szuka swojego przyjaciela, ponieważ
wiele mu zawdzięcza i chciałby odnowić z nim kontakt. Mówił, że uwielbiał
tatuaże i miał jeden, jednak nie jest do końca pewien co przedstawiał i w jakim
miejscu się znajdował. Oczywiście zaoferowała mu pomoc i widać było, że
chłopakowi ulżyło.
Wspinała się po schodach, nie mogąc się
doczekać spotkania. Ostatnie z nich nie przebiegło pomyślnie- musieli uciekać,
ponieważ jakaś kobieta przyszła sprzątać w starym, w ich mniemaniu, magazynie.
Miała nadzieję, że dzisiaj spokojnie porozmawiają i dowie się o nim czegoś
więcej.
- Halo? – zawołała, sądząc, że jej przyjaciel jest już na miejscu.
- Li? Och, jak dobrze, że cie widzę! – Usłyszała. Rozglądnęła się po
pomieszczeniu, które oświetlała tylko poświata księżyca.
- Gdzie jesteś? Nie mogę cię zobaczyć.
Krótki, cichy śmiech.
- To nie ma znaczenia. Po prostu podejdź do okna.
Mimo strachu, zrobiła jak kazał. Z resztą, dlaczego miałaby się bać ? Pokręciła głową. Wolnym krokiem przeszła przez pomieszczenie w stronę dość dużego okna. Obróciła się wokół własnej osi i zawołała go po imieniu.
- Księżyc wygląda dzisiaj pięknie, prawda? - usłyszała jego szept i delikatny szmer.
Bez wahania oparła się rękami o betonową ramę okna i spojrzała w górę. Miał rację. Księżyc świecił swoim chłodnym światłem, delikatnie zabarwiając tym samym chmury na szarawy kolor.
- Faktycznie, dzisiaj jest niezwykły -mruknęła.
- A więc przypatrz się dobrze Li. -Na dźwięk jego głosu, przeszły ją ciarki.
- Bo to jest ostatni księżyc, który zobaczyłaś w całym swoim nędznym życiu.
Kiedy popchnął ją poczuła ulgę. Oraz ból. Zdradził i dał jej wolność.
A potem upadła całym swoim ciałem na zimny chodnik.
"Do cholery, zmarnowałam moje ostatnie minuty życia na oglądanie księżyca. Wolałabym wtedy wciagać kokę."
Usłyszała jego śmiech i odpłynęła w ciemność.
To ja może zacznę od błędów.
OdpowiedzUsuńDadadadam!
Nie ma ich prawie wgl. Serio, nawet przecinki są w porządku. Tam, gdzieś Ci jeden może uciekł, ale ogólnie bardzo dobrze pod tym względem to się ceni.
Jedno mnie tylko zastanawia, a mianowicie to ostatnie zdanie:
"Usłyszała jego przy śmiech i odpłynęła w ciemność."
"Przy śmiech" - próbowałam zrozumieć, ale za nic nie mogę dojść do tego, o co mogło Ci chodzić. Serio, to nieskończone "przy" cholernie mnie intryguje.
Ogólnie to jest jak widzę Twoja pierwsza praca na tym blogu, poprzednie trzy są Ogórka. W związku z tym, że tekst jest dość krótki i tylko jeden, nie mogę się za bardzo o nim rozpisać, co mam nadzieję mi wybaczysz. Nie żebym za każdym razem się rozpisywała, tylko nie chciałam, żebyś poczuła się w jakikolwiek sposób urażona długością komentarza pod tekstem Ogórka. Po prostu po samym prologu ciężko się jakoś długo i sensownie rozpisać.
Jednak kilka rzeczy mogę powiedzieć na pewno.
Otóż, podoba mi się Twój styl. Piszesz ciekawie, a to jest przecież zadaniem prologu, by czytelnika zaciekawił i zachęcił do przeczytania ciągu dalszego. Także, świetna robota, udało Ci się to.
Zakończenie prologu bardzo intrygujące, sprawia, że mam ochotę od razu przeczytać kolejny rozdział, dlatego liczę, że szybko go dodasz.
Wgl zawsze lubiłam teksty związane z tematami ćpania, bo w przypadku taki osób, można pisać zajebiste i niepowtarzalne opisy przeżyć wewnętrznych, a je je cóż, kocham. Serio, opisy to taki mój mały fetysz.
"Bez wahania oparła się rękami o betonową ramę okna i spojrzała w górę. Miał rację. Księżyc świecił swoim chłodnym światłem, delikatnie zabarwiając tym samym chmury na szarawy kolor."
Lubię opisy gwiazd, oczu, krwi i księżyca. Twój jest krótki, ale śliczny. Podoba mi się.
Ogólnie pod koniec dosyć nieoczekiwany zwrot akcji, żeby nie powiedzieć, że mindfuckowy. Zasiałaś we mnie ziarno ciekawości, więc mam nadzieję, że weźmiesz za to odpowiedzialność i nie każesz czekać mi długo na ciąg dalszy.
P. S Chamska reklama, jeśli lubisz yaoi to zapraszam http://porzeczkowysmakyaoi.blogspot.com/
Weny i do następnego!
Po pierwsze chcę ci bardzo podziękować za komentarz, naprawdę mordka sama się cieszy jak widzi, że ktoś czyta to, co druga osoba napiszę ❤.
OdpowiedzUsuńCo do tego nie zakończonego "przy"- prolog wrzuciłam na bloggera, po czym wyłączyłam laptopa i zaczęłam robić coś innego. Wieczorem w przypływie weny chciałam coś dopisać, ale że moja rodzicielka oglądała jakiś serial na laptopie, weszłam na bloggera przez komórkę. Wydaję mi się więc mocno, że to przy jest po prostu efektem kochanej autokorekty c:.
Co do reszty pozwolę sobie uchylić rąbka tajemnicy- cały czas będę gdzieś zahaczać o temat narkotyków i underclass. Jednak będzie to jakby tło dla całej akcji. Opowiadanie będzie też lekkim bromance- można się będzie też doszukiwać w nim podtekstów, ale chciałabym, żeby dla osób, które nie lubią yaoi ten tekst był też "strawny".
Tak więc poczekacie, zobaczycie, może się wam spodoba :).
/Motylek