czwartek, 18 grudnia 2014

Niechciani Bracia rozdział 5

Ostatnio nie mam za wiele czasu na pisanie. Wszyscy nauczyciele uparli się, że wszelakie sprawdziany napiszemy przed świętami, bo po nich wszystko zapomnimy. Bardziej powiedziałabym, że mamy więcej czasu na naukę, ale niech już im będzie. Dzisiaj całkowicie zadowolona (z dobrze napisanego testu z francuskiego oraz uznaniem naszego przedstawienia za najlepsza) przysyłam nową część. Chcę też podkreślić, że w żadnym wypadku nie są to rozdziały. Dla mnie rozdział powinien mieć przynajmniej 15 stron, nie 3. Dlatego nie używam słowa rozdział.
Wiem, że dodaję strasznie krótkie fragmenty, ale ja nie mam zdolności pisania dużo w krótkim czasie. Często miną dwie godziny, zanim napiszę stronę, bo rozpatruję dalsze losy bohaterów. Jestem w dalekiej przyszłości i trudno mi tak naglę wrócić.
Ale koniec tych monologów, bo mój komputer już umiera.
Syknąłem zły. Cham i prostak! No mówiłem! Ja nie wiem, jak można z nim wytrzymać. Zacząłem mu robić te cholerne tosty. Może przytyje.
   - Nawet tak nie mów o Marku. To, że twój koleżka jest wskakuje każdemu do łóżka, nie znaczy, że Mark też – rzekłem spokojnie. Wiem, że on stara się mnie sprowokować. Nie uda mu się.
   - To Chris jest zawsze na górze. Zapewne za tydzień już da mi zdjęcie z twoim giermkiem, które zrobi sobie zaraz po tym, jak tamten da mu dupy – prychnął – On ma tego całą kolekcje – popatrzyłem na niego lekko przerażony – Nie chcę być wredny. Zwyczajnie mówię, jak jest. Czekaj chwilę.
Wyjął swój telefon i zaczął w nim grzebać. Po chwili podszedł do mnie (ja rzecz jasna musiałem pilnować jego tostów). Pokazywał mi po kolei zdjęcia. Na każdym był ten rudy palant z jakimś chłopakiem. Leżeli pod kołdrą, widać było, że są goli. Na każdym zdjęciu był jakiś dopisek. „Znów na górze.” „Kocham zabawy z nowicjuszami.” „Ciasny, ale własny.” Na jednym nawet był z kobietą. Tak myślałem, dopóki nie przeczytałem „Ona też ma fiuta.”
Szczęka mi opadła. Jak można być… takim chamem? I jeszcze wysyła to swoim znajomym jak zdjęcia z wakacji.
   - Podnieciłeś się? – usłyszałem jego śmiech – Zgadnij, kto będzie następny.
Podałem mu tosty i wziąłem jego telefon w rękę. Nie opierał się. Widocznie wystarczy dać mu coś do jedzenia i już się słucha. Zacząłem od nowa oglądać zdjęcia. Na szarym końcu było zdjęcie, na którym był Seweryn z Chrisem. Też pod kołdrą, też goli (przynajmniej w górnej części). Podpis brzmiał: „Raz w dupę to nie pedał. Dwa razy to dopiero kolega. Nie martw się Sewciu.” Zacząłem się chichrać jak opętany. Seweryn spojrzał na mnie podnosząc jedną brew do góry. Pokazałem mu zdjęcie, a on machnął ręką.
   - Cudny fotomontaż. Sam się zdziwiłem na jego zdolności  - powiedział dość niewyraźnie, ponieważ wręcz pochłaniał te tosty.
Po cichu przesłałem sobie to zdjęcie. Zawsze jakiś as w rękawie. Może nawet go po szantażuję. Byłoby zabawnie. W kilka sekund tosty zostały przez bruneta zjedzone, ale wyglądał, jak osoba potrzebująca większej porcji.
   - Dobra, możesz iść – mruknąłem oddając mu telefon.
   - Nadal jestem głodny – jęknął smutno.
Ja mam ochotę cię uderzyć, a jakoś tego nie robię.
   - Od tego masz dom. Wyny – powiedziałem i odstawiłem jego talerz do zlewu.
   - Aleś ty oziębły – burknął i wstał.
Przeciągnął się i w tym momencie strasznie przypominał mi mojego kota, który robi to chyba co chwile. Przeszliśmy do holu. Ubrał buty oraz kurtkę i leniwie ruszył do wyjścia.
   - No nie ociągaj się tak – warknąłem.
Zamruczał coś pod nosem.
   - To pa – powiedział i mnie przytulił.
Właśnie! Przytulił! Błagam, niech ktoś mi powie, że zawieszanie komuś rąk na szyi to jakiś nowy sposób duszenia.
Zaczął delikatnie głaskać mój kark i lekko, więc niewyczuwalnie, kiwać się na boki. Zamruczał zadowolony opierając głowę o moje ramię.
   - Co… ty robisz? – spytałem niepewnie.
   - Czekaj – mruknął.
Czułem jego oddech na  skórze, którą wciąż gładził chudymi palcami. Położył głowę w zagłębieniu mojej szyi trącając ją nosem, a po moich plecach przebiegł lekki dreszcz.
Co miałem zrobić? Objąłem go niepewnie lekko klepiąc po plecach. Lecz już po chwili się ode mnie oderwał.
   - Dobra już mi przeszło. Tylko taka chwilowa potrzeba. Zapomnij o wszystkim – powiedział już normalnym głosem, który niczym nie przypominał wcześniejszego mruczenia
Błyskawicznie wyszedł nawet nic nie mówiąc. Zamknąłem za nim drzwi lekko otępiały. Nie wiem, co się stało.




Seweryn

   Jaki ze mnie idiota! Co to miało być?! Znów włączył mi się tryb który nazywam „tryb superpedalstwa”. Za każdym razem, kiedy mi się włącza uciekam, ale coś musiało mnie podkusić, żeby zostać tam dłużej. Pogrążyłem się! Przed Kaye!
Dobra, może przestanę go wyzywać i jakoś może nic nikomu nie powie.
O cholera. Widział to zdjęcie. Moje i Chrisa. Zrobiliśmy to dla jaj! Przecież bym się z nim za nic nie przespał! Choć dobierał się do mnie nie raz.
Muszę być teraz dla tego debila miły, bo jeszcze komuś powie, że go przytuliłem. Dlaczego akurat w tym momencie?

Ja: Włączyło mi się superpedalstwo, kiedy byłem razem z Kaye.

Takiego SMS’a wysłałem Chrisowi idąc na przystanek. Co chwilę też waliłem się w głowę, za własną głupotę. Po co ja tam dłużej zostałem? Mam w domu po uszy pracy, ale nie! Mój mózg zawsze musi nie działać w momentach, kiedy by się przydał. Po chwili otrzymałem odpowiedź.

Twoje najukochańsze kochanie: Mam nadzieję, że uciekłeś.

Też chcę mieć taką nadzieję. Niestety życie nie jest takie piękne.

Ja: Przytuliłem go.

Już chowałem telefon do kieszeni, kiedy rozległ się dzwonek. Oczywiście mój rudy przyjaciel. Odebrałem nadal idąc powoli.
   - Mów co się stało? – usłyszałem.
   - Więc kazał mi przyjechać, żeby posprzątać jego dom. Wiesz, trzy przysługi. No i skończyliśmy. Wszystko było ok. Kazałem mu zrobić mi tosty i zrobił. Gadaliśmy trochę, po czym kazał mi spadać. Już byłem przy drzwiach i nagle zawiesiłem mu się na szyi! Najnormalniej na świecie! I to nie było zwyczajne przytulenie. To był mega super gejowski przytulas! – powiedziałem płaczliwym głosem.
   - Spokojnie, nikomu nie powie – westchnął.
Chyba w moich snach. On z pewnością to wykorzysta, żeby mnie publicznie upokorzyć. Wiem, bo sam zrobiłbym to samo. Jak coś, to wyprę się wszystkiego. Nie ma chyba żadnych dowodów.
   Lecz po chwili już przyjechał autobus i przestałem o tym myśleć. Rzecz jasna musieli być w nim jacyś goście puszczający muzykę. Nikt nie chce słuchać tego gówna, ale każdy musi, bo kto się postawi trzem wysokim dzieciaczkom?
Nie macie kurwa słuchawek? Te słowa przeszły przez moją głowę, gdy włączyli kolejną „piosenkę”. Nie! Ja powiedziałem to na głos! No to już po mnie.
   - Co powiedziałeś, kurduplu? – warknął jeden z nich.
Oj nie widziałeś Chrisa, a co dopiero Marka. Co to są dopiero niscy. Pasują do siebie.
   - Powiedziałem, że to gówno, które puszczacie mnie irytuje – mruknąłem.
Dlaczego ja muszę się stawiać?! Za każdym razem! Jestem jakimś odważnym debilem, który gdyby nie to, że umie szybko biegać, to już dawno dostałby po mordzie. No dostałem z dwa razy, ale to skrajne przypadki.
   - Powtórz to, pizdo!
   - Głuchy jesteś? – warknąłem.
On jest głuchy, a ja za chwilę będę martwy. Szarpnął mną, przez co wpadłem na drzwi. Niech nawet nie myśli, że mu to odpuszczę! Za to ja popchnąłem go dość mocno, przez co prawie wpadł na ludzi, którzy siedzieli przy oknie.
Skutki odczułem już po kilku sekundach, kiedy przywalił mi w twarz. Usłyszałem, że coś gruchnęło. Oby to były jego palce. Zobaczyłem mroczki przed oczami i zachwiałem się lekko. Cholernie bolała mnie twarz, ale nie zostawię tak gnojka. Zwłaszcza, że do najbliższego przystanku trochę jeszcze zostało. Oddałem mu. Najmocniej jak umiałem. Ukryłem to, jak bardzo zabolała mnie ręka.
   - Ty chuju! Zaraz zobaczysz…
Po chwili zaczęła mnie boleć druga strona twarzy, gdy dostałem pięknym lewym sierpowym. Zakaszlałem kilka razy. Ma chłop uderzenie. Jednak ja zrobiłem coś o wiele gorszego. Można powiedzieć, że to było niezwykle chamskie zagranie. Kopnąłem go w jaja. Zwinął się z bólu. Trzeba było nie zaczynać!
Dokładnie chwilę później drzwi autobusu otwarły się, a ja zacząłem uciekać ile sił w nogach. Widziałem, że wybiegł za mną. Jednak po tym ciosie raczej nie był w stanie mnie złapać. Ja też czułem się coraz gorzej. Kiedy wytarłem twarz, zobaczyłem krew na ręce. Nie wiem, czy to z nosa, czy z ust. Został mi jeden przystanek do domu. Kiedy wiedziałem, że już zgubiłem tego typka, zacząłem iść. Ludzie patrzyli na mnie lekko zdegustowani. Jedna kobieta nawet dała mi chusteczkę, aby wytrzeć krew, która leciała, jak się okazało, z nosa. Wróciłem do domu obolały. Pierwsze co zrobiłem, to pójście do łazienki. Namoczyłem jakiś mały ręcznik w zimnej wodzie. Usiadłem na ubikacji, położyłem sobie ręcznik na karku i siedziałem pochylony z papierem toaletowym przy nosie. Ten weekend raczej nie będzie najlepszym w moim życiu.
              
   Kiedy rano matka zobaczyła moją twarz, od razu zaczęła, że pewnie się biłem. Nie wiem czemu, ona mnie tak osądza! Wmówiłem jej, że wywaliłem się o dywan, kiedy biegłem odebrać telefon. Uwierzyła. W końcu mój urok jest niezwykle przekonujący. Dzisiaj jest dzień przeprowadzki. Skrócenie terminu o pięć dni, to jakieś nieporozumienie. Mimo tego zdążyłem się spakować. Moje życie zapakowałem do dwunastu dużych kartonów, które moja mama i jej partner zaczęli zawozić.
Wtedy pierwszy raz go zobaczyłem. Nie wzbudził we mnie żadnych emocji. Był strasznie miły, ale to chyba normalne. Za kilka dni zacznie zachowywać się tak jak zwykle, choć pewnie nawet na mnie nie krzyknie. Tak samo będzie z moją matką i jego dziećmi.
Niby wszystkie moje rzeczy były tam, ale jeszcze nie chciałem tam jechać. Leżałem długo na łóżku bez pościeli i parzyłem na puste pułki. Co jakiś czas przewracałem się na inny bok. Wieczorem ma być jakaś kolacja ze znajomymi, z okazji wprowadzenia się mamy. Strasznie chciałem zostać w moim domu. Może gdyby nie to, że ma jakieś małe dzieci, to wszystko byłoby dobrze. No one dopiero idą do liceum! A właściwie jedno, drugie jest pewnie jeszcze młodsze. Najwyżej będę je jakoś szantażować. Takie dzieciaki łatwo ułożyć. Cóż… Jestem okropny, wiem.

1 komentarz:

  1. Jeny, jaki cudowny rozdział ;-; Jak zwykle zresztą! We(ł)ny życzę i na marginesie, wesołych świąt ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

SZABLON